Styl życia

7 rzeczy, na które nie żałuję wydawać pieniędzy.

rzeczy, na które nie żałuję wydawać pieniędzy

 

Każdy ma swoje priorytety finansowe oraz indywidualne podejście do oszczędności. Jak wygląda to u mnie? Poznaj moją listę rzeczy, na które nie żałuję wydawać pieniędzy. 

 

Przez ostatnie kilka lat, moje priorytety finansowe zmieniły się całkowicie, a lista rzeczy, na które nie żałuję wydawać pieniędzy, przeszła niemałą ewolucję. 

Zacznijmy od początku. Mimo że w moim domu nigdy nie było bardzo trudnej sytuacji finansowej, moi rodzice wychowali mnie na oszczędną osobę. Inwestowali we mnie dużo swoich pieniędzy (dodatkowe zajęcia językowe, obozy sportowe, treningi Taekwon-do czy pływackie, wycieczki szkolne…), jednak na rzeczy, które były tak naprawdę moją zbędną zachcianką, musiałam odłożyć sobie sama. Pamiętam, że raz w tygodniu dostawałam niewielkie kieszonkowe, które było nagrodą za pomoc w obowiązkach domowych. Już od najmłodszych lat uczyłam się szacunku do pieniądza, ale miałam to komfortowe poczucie bezpieczeństwa, że na rodziców mogę liczyć zawsze. 

Mimo że nie raz potrafiłam uzbierać niezłą sumkę, już jako nastolatka uwielbiałam zakupy! Pamiętam, że każde odłożone pieniądze, które dostałam np. na święta, urodziny czy dzień dziecka, często przeznaczałam na ciuchowe szaleństwo. Nic tak bardzo mnie nie ekscytowało, jak zaplanowany wyjazd do warszawskiej Arkadii na sobotnie zakupy.

Z perspektywy czasu, śmieje się sama z siebie, ale właśnie tak to wyglądało w przeszłości. Tak, moja szafa z nastoletnich lat, niewiele miała wspólnego z minimalistyczną garderobą. 

Jednak tak jak już wspomniałam, potrafiłam oszczędzać. W tym okresie często dostawałam stypendia/nagrody sportowe, więc faktycznie rzadko prosiłam rodziców o pieniądze, które miałam w planie przeznaczyć na moje zachcianki. 

Wszystko zaczęło zmieniać się na studiach, głównie dlatego, że był to okres samodzielności, nauki gospodarowania pieniędzmi w danym miesiącu itp. Jednak i wtedy szło mi całkiem dobrze, co miesiąc dostawałam dwa stypendia (rektora i socjalne) oraz pracowałam dorywczo, co z częściową pomocą ze strony rodziców, pozwoliło mi odłożyć naprawdę sporo pieniędzy. Dzięki tym oszczędnościom pojechałam m.in. na Maltę i Gozo, co było dla mnie ogromną radością! 

Jak to wygląda teraz? Od roku jestem osobą, która żyje na własny rachunek, bez pomocy rodziców. Jednak mam świadomość, że pieniądze dziś są, a jutro może ich nie być, dlatego zawsze staram się mieć, choć minimalne oszczędności. Nie należę do osób chorobliwie oszczędnych, jednak wydawanie zaskórniaków przychodzi mi naprawdę ciężko. Mimo że oszczędność mam już we krwi, przygotowałam listę 7 rzeczy, na które nie żałuję wydawać pieniędzy.

 

7 rzeczy, na które nie żałuję wydawać pieniędzy.

 

 

rzeczy, na które nie żałuję wydawać pieniędzy

 

 

W każdy podpunkcie niezależnie od kategorii, najważniejszy jest zdrowy rozsądek i świadomość konsumencka, a przede wszystkim wiedza, że nie zawsze wyższa cena = lepsza jakość.

 

1. Jedzenie

 

Sztuki nieoszczędzania na jedzeniu nauczył mnie zdrowy styl życia i… moja mama, która zawsze powtarzała: Na wszystkim możesz oszczędzać, ale nie na jedzeniu. Jak już wspomniałam powyżej, nie chodzi mi o nadmierny konsumpcjonizm i kupowanie ponad nasze potrzeby, a racjonalne wybory i świadome zakupy! Podstawą jest wiedza, co tak naprawdę ląduje w naszym koszyku. Uwierz mi, że naprawdę można jeść tanio i zdrowo, jednak często trafiamy na takie produkty, za które musimy zapłacić więcej, by cieszyć się lepszą jakością i składem. 

Obecnie mieszkam w Norwegii, więc oszczędzanie na jedzeniu mam jeszcze bardziej utrudnione. Koszt niektórych produktów powala na łopatki. Jednak nauczyłam się wybierać takie towary, które są warte swojej ceny, a także, po prostu do tego stanu rzeczy się przyzwyczaiłam. Innego zdania jest mój chłopak, który wciąż nazywa mnie chodzącą świnką skarbonką, która z bólem serca kupi sobie drogie mango, ale ja i tak widzę duży postęp.  🙂 

Naprawdę nie warto oszczędzać na jedzeniu, szczególnie jeśli chodzi o półprodukty. Lepiej dopłacić kilka złotych, by w Twoim koszyku wylądowało dużo lepszej jakości masło orzechowe lub ketchup. Jeśli szkoda Ci pieniędzy i wolisz kupić jego tańszy odpowiednik, lepiej nie rób tego w ogóle albo zdecyduj się na paczkę orzechów czy koncentratu pomidorowego. 

Ja sama uwielbiam zakupy spożywcze!  Kogoś innego może ekscytować kupno nowej torebki, a ja cieszę się jak dziecko, kiedy trafię na nową, gorzką czekoladę! Naprawdę sprawia mi mnóstwo frajdy chodzenie między półkami, na których odkrywam nowe produkty spożywcze. 

 

2. Podróżowanie 

 

rzeczy, na które nie żałuję wydawać pieniędzy

 

 

Kto nie marzy o wielkich podróżach, przyznać się! Chyba każdy z nas ma w sobie pierwiastek włóczykija, który ciągnie go w nieznane. Ja podróże uwielbiam i staram się na nich nie oszczędzać, oczywiście w miarę moich możliwości. Dla mnie oszczędzanie nie jest równoznaczne z tym, że nie mogę szukać najtańszych opcji biletów czy noclegów w najatrakcyjniejszej cenie. Nie oszczędzanie na podróżach jest celebrowaniem obecności w nowym miejscu, pozwalaniem sobie na lampkę wina, pyszną kawę czy obiad, który nasze kubki smakowe zapamiętają na długo. Jadąc w nowe miejsce, wiem, na ile mogę sobie pozwolić i naprawdę nie jest mi szkoda przeznaczać ciężko zarobionych pieniędzy, na bezcenne wspomnienia.

 

3. Książki

 

Kupowanie książek lubię od małego! Naprawdę już od najmłodszych lat przeznaczałam moje niewielkie oszczędności, aby na dziecięcej półce wylądowała kolejna, fajna pozycja. Nie lubię książek z biblioteki chociaż wiem, że do większości przeczytanych dzieł już nie wracam. Obecnie musiałam delikatnie przystopować z papierowymi wersjami książek, jestem osobą, która nie osiedliła się w jednym miejscu, a zbieranie w domu ciężkich tomów nie sprzyja łatwemu podróżowaniu. Jednak bez bicia przyznaję się… każda wizyta w Polsce kończy się tym, że w bagażu lądują przynajmniej trzy nowe pozycje, które zabieram ze sobą. Uwielbiam zapach książek! Jeśli już coś czytam, naprawdę największą frajdę sprawia mi przewracanie kartek, możliwość zakreślenia jakiegoś cytatu kolorowym pisakiem, oznaczenie rozdziału. Największą sympatią darzę wszelkiego typu poradniki i książki kucharskie. Tak, zdecydowanie książki zaliczają się do rzeczy, na które nie żałuję wydawać pieniędzy. 

 

4. Suplementy

 

Kolejną grupą produktów, na które nie żałuję wydawać pieniędzy, są różnego rodzaju suplementy. Nie szkoda mi pieniążków na lepszej jakości witaminki, które spożywam regularnie. Do tego grona zaliczam wegańską wersję witaminy D3, B12, K2 MK-7 czy Kwasy Omega-3. W mojej apteczce mam też selen z witaminą E (Łykam okresowo ze względu na tarczycę i Hashimoto), czy magnez. Wszystko regularnie zamawiam na iHerb, gdzie bez problemu znajduję stosunkowo tanie, wegańskie suplementy. 

 

5. Badania/zdrowie 

 

Jeśli miałabym podsumować, ile pieniędzy wydałam na lekarzy i wszelkiego typu badania przez ostatnie kilka lat, kupiłabym całkiem niezłe autko, serio! Gdyby nie moi rodzice, którzy dzielnie mi pomagali, byłoby ciężko. Czy powinnam się z tego powodu załamać? Oczywiście, że nie! Cieszę się, że finalnie trafiłam na świetną osobę, która mnie prowadzi, że wiem, co mi jest i w jakim kierunku powinnam iść. Obecnie każdy powrót do Polski związany jest z badaniami krwi, które staram się robić regularnie oraz wizytą u lekarza. Pewnie, że serducho mi pęka, kiedy za komplet badań tarczycy i potrzebnych witamin muszę zapłacić ponad 200-300 zł, ale co z tego? Przecież zdrowie jest najważniejsze, bez tego cała reszta kuleje, a w moim przypadku regularne sprawdzanie, czy wszystko jest w normie, jest niezbędne. 

 

6. Pasja/rozwój osobisty

 

Co kryje się pod tą kategorią? W moim przypadku głównie sprzęt fotograficzny, niewielkie kursy on-line, notatniki itp. Mimo że zakup sprzętu jest wydatkiem stosunkowo rzadkim, bez bólu serca potrafiłam przeznaczyć sporą sumę na nową lustrzankę, która będzie mi służyła przez kolejne lata. Dla innej osoby może to być zupełnie zbędny wydatek, ale dla mnie jest to coś naturalnego, lepszej jakości aparat towarzyszy mi od gimnazjum i nie wyobrażam sobie codzienności bez takiego sprzętu. Mimo że jestem tylko amatorką, która robi zdjęcia na własne potrzeby,  wiem, że w przyszłości może się to jeszcze zmienić, a ja stopniowo poprawiam swój warsztat i umiejętności. Bez skrupułów przeznaczam pieniądze także na różne artykuły papiernicze, przede wszystkim ładne notatniki, z których często korzystam. Nie szkoda mi również pieniędzy na kursy, które ostatnio troszkę zaniedbałam, ale mam w sobie wiele motywacji do nieustannego rozwoju i poszerzania swojej wiedzy, a środki na ten cel znajdą się zawsze! 

 

7. Kosmetyki

 

Temat kosmetyków nie jest tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać. Większość z nas sądzi, że im kosmetyk droższy, tym jego jakość lepsza. Nic bardziej mylnego! Często płacimy tylko za markę, a światowe koncerny, których produkty tak bardzo lubimy, najczęściej po prostu nas oszukują i zamiast dobrego składu i pozytywnego działania na nasze ciało, mamy tylko i wyłącznie puste, marketingowe obietnice, design i na pozór ekskluzywną rzecz, która nic więcej do zaoferowania nie ma. Dlatego ja, zdecydowanie stawiam na naturalne kosmetyki! Najczęściej wybieram polskie marki, ale moją sympatią darzę również zagraniczne produkty, które mogę dostać za naprawdę niewielkie pieniądze, a ich jakoś jest świetna. Kosmetyki to temat na oddzielny post, ale w kontekście wydatków, nigdy nie jest mi szkoda dopłacić więcej, by nabyć produkt lepszy jakościowo. Jednak tak jak napisałam, nie dajmy się złapać w pułapkę naiwności i manipulacji reklamami, którymi, tak bardzo bombardują nas media. Rynek naturalnych kosmetyków rozwija się coraz bardziej, a znalezienie porządnych kosmetyków w Rossmannie czy Hebe, nie jest już żadnym problemem. 

 

Podsumowując, jestem osobą oszczędną, która nie lubi wydawać pieniędzy na zbędne rzeczy. Jednak nie boję się przeznaczać moich oszczędności na produkty, które uważam, że mieć warto. Czy istnieje lepsza inwestycja, niż inwestycja w samego siebie, swoje zdrowie, przyszłość i bezcenne wspomnienia? 

A jakie jest Wasze podejście do wydatków? Czy macie listę rzeczy, na które Wy nie żałujecie wydawać swoich pieniędzy? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Pamiętajcie, że znajdziecie mnie na Instagramie i Facebooku, gdzie jestem z Wami w kontakcie, na bieżąco! 

 

 

I need a dollar dollar, a dollar is what I need, hey hey! 

Wasza M. 

  • Mam podobnie z punktami, poza 4,5 i 7. Kosmetyki akurat kupuję zwykle najtańsze możliwe i odkąd przerzuciłam się na takie moja skóra i włosy mają się duuużo lepiej. Do makijażu za to korzystam z tych „lepszych”, ale tu czekam zawsze na wyprzedaż i kupuję z małym zapasem.
    A co do badań i suplementów. Te pierwsze od jakiegoś czasu robię tylko i wyłącznie na NFZ. W ciągu ostatnich 2ch lat miałam mnóstwo badań i nie narzekam. Nie było masakrycznych kolejek, nie było jakiś problemów, a nie wydałam na nie nic. Suplementów nie popieram, chyba że badania faktycznie wykazują niedobór. Takie łykanie sobie, bo tak może z kolei spowodować nadmiar a nie niedobór. Moja lekarka zawsze zwraca na to uwagę, bo to czasami niedużo potrzeba żeby coś zmienić.

    • Co do kosmetyków, nie zawsze drogie znaczy lepsze i ja to doskonałe wiem. 😉 Dla mnie najważniejszy jest skład, nietestowanie na zwierzętach, a nie marka za którą najczęściej płacimy, więc w pełni się z Tobą zgadzam. Jednak nie szkoda mi dołożyć, żeby raz na jakiś czas, kupić coś nowego, droższego. Jeśli chodzi o suplementy, ja mialam duży niedobór D3, suplementy mi pomogły, B12 biorę ze względu na weganizm, a reszta to dodatek, który nie gości u mnie codziennie, a rzadziej. 🙂 No i wspominałaś jeszcze o badaniach, jasne, że się da na NFZ, ale ja wracając z Norwegii do Polski na dosłownie kilka dni, decyduję się najczęściej na prywatne badania, które robię od ręki, a wyniki spokojnie odbieram online. Pozdrawiam Cię cieplutko! 🙂

  • o matko, wpis pod którym niemal mogłabym się podpisać! 🙂 Szczególnie jeśli chodzi o podróże, zdrowie (wczoraj wydałam moje miliony u dentysty)i oczywiście KSIĄŻKI. Czasem sobie myślę, że mam prawdziwego hopla na punkcie nowości literackich. Wolę nie wchodzić do empiku 😛 A co do podróży to… na urodziny zamiast prezentów poprosiłam o wycieczkę do Lwowa. Blisko co prawda, ale chcę nacieszyć oczy i duszę nowymi zabytkami….. :3 pozdrawiam!
    /magdasierocinska.wordpress.com/

    • Też ostatnio dentysta wycisnął ze mnie sporo, wyrywanie ósemek do najtańszych nie należy! 😀 Jednak jak usłyszałam, ile w Norwegii kosztuje sama kontrola ósemek, jakieś 1500 zł, przestałam narzekać! 🙂
      W takim razie, miłej podróży i wszystkiego najlepszego! 🙂

  • Ania Ślebioda

    W pełni zgadzam się z tą listą. Ja dodałabym jeszcze ubrania, Chociaż i tak zawsze numerem 1 były dla mnie książki

  • Ja też dość racjonalnie podchodzę do wydatków, nie kupuję rzeczy zbędnych. Już się nauczyłam, że to co dziś mi się podoba, jutro może leżeć w kącie zapomniane.

    • Dokładnie, lepiej wstrzymać się z zakupem czegoś chociaż jedną dobę, a po tym czasie na pewno będziemy wiedzieć, czy ta rzecz faktycznie jest nam niezbędna. 🙂 Pozdrawiam!

  • Taaak bardzo zgadzam się z Twoimi przemyśleniami 🙂 Jestem super oszczędną osobą, ale nie oszczędzam na podróżach. Dopóki mam zdrowie i możliwości zamierzam korzystać z przywileju podróżowania po świecie. Tego nigdy mało!

  • Zgadzam się z większością 😉 Na podróżach nie można oszczędzać, ani na jedzeniu.

  • Wiem z doświadczenia, że nie należy oszczędzać na ubezpieczeniu się. Jeżeli miałabym wydać trochę mniej, a nie mieć z tego potem w razie jakiegoś wypadku NIC, to wolę poszukać droższej polisy, ale mieć pewność, że w razie potrzeby nikt mi nie powie „My pani nie pomożemy, bo akurat pani sytuacja jest wykluczona”.
    Jeśli chodzi o jedzenie – moja mama też powtarzała, że na tym się nie oszczędza:) Oczywiście jeśli chodzi o zdrowe produkty.
    Nie oszczędzam też na rzeczach dla dziecka, które wymagają najwyższej jakości np. fotelik do samochodu.

    • Witaj! Jeśli chodzi o ubezpieczenia to bardzo trafna uwaga, powinnam je dopisać do listy! Przekonałam się o tym 2 dni temu, kiedy ktoś ukradł rower mojego chłopaka, nowy sprzęt, przypięty pod domem. Na szczęście w lutym wykupiliśmy prywatne ubezpieczenie ( podróże, kradzieże, wypadki ) i udało nam się odzyskać połowę wartości roweru, od razu tego samego dnia! Szczególnie ważne jest to, kiedy mieszka się za granicą, człowiek naprawdę czuje się pewniej. Dziękuje za cenną uwagę i pozdrawiam cieplutko! 🙂
      PS A bobaska jeszcze nie mam, ale w przyszłości, na liście moich oszczędności na pewno się nie znajdzie! 😀

  • Z listy, którą przedstawiłaś u mnie na pewno na pierwszym miejscu podróże 🙂 Śmieję się zawsze, że jest we mnie ukryte jakieś zwierzę, które od czasu do czasu budzi się i koniecznie MUSI gdzieś pojechać, żeby zmienić otoczenie. Podobnie mam ze zdrowiem – jest ważne i pakiet medyczny, który posiadam, wyciskam jak cytrynkę. Od siebie dodam jeszcze, że nie żałuję wydawać na … manicure. Może wyda się to dziwne, ale uwielbiam mieć „zrobione” paznokcie. Mam fantastyczną stylistkę, która się tym zajmuje i za każdym razem wychodzą mi oczy z zachwytu 🙂 Poza tym pracuję w obsłudze klienta, więc dłonie MUSZĄ być zadbane 😀 – tak właśnie sobie to tłumaczę.

    • Hej! Jak dla mnie, dbanie o paznokcie wcale nie jest głupie! Sama mam pracę, w której pomalowane paznokcie utrzymają się może jeden dzień, więc rzadko z nimi cokolwiek robię. Jednak pamiętam, że nie raz mając np. hybrydy, czułam się bardziej zadbana! Dłonie są wizytówką kobiety i tego ukryć się nie da. 🙂 Pozdrawiam!

  • Anvariel

    Kobieto, czy ty przypadkiem nie jesteś moją zaginioną siostrą bliźniaczką? U mnie tylko suple się nie zgadzają, staram się nie łykać prawie niczego, poza tym co łyknąć niestety muszę. Jedyne na co się ostatnio zdecydowałam dodatkowo to jod, z racji miejsca zamieszkania i niedomagającej tarczycy. Ale cała reszta, to jakbym czytała o sobie 🙂

    • Haha

    • Może faktycznie gdzieś nas podmienili w szpitalu! 😉 Witaj w klubie chorej tarczycy, a co do innych suplementów, też staram się nie łykać dużo. Jednak wit. B12 konieczna na weganizmie, D3 też, mieszkam w Norwegii i tu słońca przez cały rok malutko, a resztę łykam okresowo, nie jest to konieczność. 🙂 Pozdrawiam!

      • Anvariel

        Wiadomo, jeśli są niedobory i nie ma tego jak uzupełnić inaczej to trzeba brać suplementy i tyle. Pozdrawiam.

  • Pingback: #MyFirst7Jobs, czyli o tym, jak Klaudia zarabiała swoje pierwsze złotówki!()

  • Pingback: Dlaczego nie lubię zakupów? Poznaj moją historię!()

  • Pingback: Czym jest bogactwo? | O pieniądzach, za które nie kupimy wszystkiego.()

Close