Styl życia

Co zobaczyć w Chorwacji? | Uroczy Split, moje wrażenia, co polecam cz. III

co zobaczyć w Chorwacji

Ostatni przystanek naszej chorwackiej przygody, czyli Split. Miasto, w którym spędziliśmy 4 dni, a już zdążyliśmy się zauroczyć, choć nie obyło się bez negatywnych wrażeń. Było spokojniej, z mniejszą ilością zdjęć, dobrym jedzeniem, plażowaniem, spacerami po uroczych uliczkach i leniwymi śniadaniami w wynajętym mieszkaniu. Czasami do szczęścia potrzeba tak niewiele!

Z Trogiru, o którym pisałam w poprzednim wpisie, pojechaliśmy do Splitu, który znajduje się tylko 30 km dalej. Split to prześliczne, portowe miasto, które jest drugim pod względem liczby mieszkańców w całej Chorwacji. 

 

DZIŚ OPOWIEM CI, CO ZOBACZYĆ W CHORWACJI, A KONKRETNIE W SPLICIE. 

Dzień podróży był dla mnie nieco stresujący. Właściciel mieszkania, które mieliśmy wynająć, ostrzegał, że możemy mieć problem ze znalezieniem parkingu, szczególnie w miejscach, gdzie był on bezpłatny. Tak też się stało. Do tego dochodził fakt, że mieliśmy wynajęte auto, o które naprawdę się baliśmy. Po intensywnych poszukiwaniach, stresie i rozmowach, znaleźliśmy miejsce na bezpłatnym parkingu nieopodal samej starówki i naszego mieszkania. Jednak postanowiliśmy, że auto oddamy zaraz po zostawieniu walizek w mieszkaniu, zamiast na drugi dzień rano. Chcieliśmy uniknąć niepotrzebnego stresu i zamartwiania się, że coś mogłoby się wydarzyć. Na parkingach w Splicie nie trudno o zarysowanie, stłuczkę czy nawet nieumyślny wypadek. Pamiętajcie, by mieć to na uwadze. Warto uzbroić się w cierpliwość i jeszcze przed samym wyjazdem, sprawdzić dokładnie parkingi i sporządzić listę, gdzie ewentualnie możecie się zatrzymać, gdzie szukać. 

 

NASZA PRZYGODA W SPLICIE ZACZĘŁA SIĘ NIECO STRESUJĄCO, ALE PÓŹNIEJ, BYŁ CZAS NA PRZYJEMNOŚCI. CUDOWNI WŁAŚCICIELE MIESZKANIA SPRAWILI, ŻE NASZ POBYT I ODNALEZIENIE SIĘ W NOWYM MIEŚCIE, BYŁY NIESAMOWICIE ŁATWE I PRZYJEMNE! 

W Splicie znów skorzystaliśmy z portalu airbnb, który kocham miłością wielką. Zdecydowaliśmy się na studio apartament Oasis, które z całego serca Wam polecam. Największym i chyba jedynym minusem tego mieszkania jest fakt, że znajduję się w tzw. piwnicy. Wchodzi się do niego z poziomu ulicy, ale zaraz za drzwiami czeka nas kilka schodków w dół. Z tego powodu w apartamencie jest nieco mniej światła i brakuje balkonu. Dla nas są to bardzo ważne elementy, ale pomocny właściciel, funkcjonalność, lokalizacja i czystość apartamentu sprawiła, że zapomnieliśmy o tym, co negatywne. W mieszkaniu spędzaliśmy naprawdę mało czasu, a ciężko było znaleźć coś w tak świetnej lokalizacji i dobrej cenie. Mieszkanie znajdowało się dosłownie 2-3 minuty drogi od popularnego targu z warzywami i owocami, który znajduje się tuż przy murach pałacu cesarza Dioklecjana. Właściciel podesłał nam mnóstwo rekomendacji, wskazówek, porad. Jeszcze w samym mieszkaniu, bardzo dokładnie przestudiował z nami mapę miasta i pokazał najpopularniejsze atrakcje. Przewodnik naprawdę niepotrzebny, my dostaliśmy 2w1! 

 

 

W Splicie dużo spacerowaliśmy po samej starówce, wdrapaliśmy się również na wieżę katedry, w której znajdują się dzwony, a przede wszystkim, znajduje się wspaniały punkt widokowy na panoramę miasta. Cieszę się, że do Splitu mieliśmy okazję zawitać na początku maja. Wiem, że w samym sezonie trafimy tam na tłumy ludzi, które na pewno utrudnią zwiedzanie, spokojne spacery i relaks. Już w tym okresie było naprawdę sporo turystów, ale nie okazało się to jeszcze uciążliwe. Warto mieć to na uwadze planując swój chorwacki urlop. 

 

 

Byłam bardzo podekscytowana przyjazdem do Splitu, zgadnijcie dlaczego! Oczywiście, że chodzi o jedzenie. Tutaj udało nam się znaleźć całkiem sporo miejscówek, które oferowały wegańskie opcje, a nawet były w 100% roślinne. Wszystko dokładnie opowiem w ostatnim wpisie na temat Chorwacji, który dotyczył będzie głównie jedzenia. Mimo że Chorwacja nie jest bardzo przyjazna dla wegan, można się tu spokojnie odnaleźć i spróbować naprawdę smacznego jedzenia. 

W Splicie punktem obowiązkowym jest sklep z ręcznie robioną czekoladą Nadalina. Moim zdaniem to naprawdę świetny pomysł na prezent lub pamiątkę z Chorwacji. Znajdziemy tam przeróżne gorzkie czekolady, również wzbogacone o lokalne aromaty, jak np. lawenda. Mi udało się kupić nawet tę surową, o zawartości 85% kakao. Widziałam również tabliczkę o 99% zawartości kakao. 

Kolejnym punktem obowiązkowym na mapie Splitu są przepyszne lody, ja polecam Luka IceCream&Cakes. W samym centrum Splitu znajdziemy ich dwa lokale, które położone są w sąsiedztwie. Większość opcji nie jest niestety wegańska, ale codziennie trafiałam na inne sorbety, a raz udało mi się zjeść lody czekoladowe (Tak, jedliśmy lody codziennie). 

Dla fanów zdrowego stylu życia obowiązkowym punktem na mapie tego miasta będzie świetnie wyposażony sklep ze zdrową żywnością BIO&BIO, który zaskakuje bogactwem produktów i dużym wyborem. 

 

depresja

depresja

 

W SPLICIE ZNAJDZIEMY MIEJSCA Z DUSZĄ, NIEPOWTARZALNYM KLIMATEM I UROCZYM WNĘTRZEM, ALE JEST TU RÓWNIEŻ SPORO SIECIOWYCH SKLEPÓW, KTÓRYCH OBECNOŚĆ SPODOBA SIĘ FANOM ZAKUPÓW. 

Split to miasto, w którym czujemy już europejski oddech. Na starówce znajdziemy całkiem sporo sklepów, ale nie próbujcie szukać sieciowych kawiarni typu Costa Coffee czy Starbucks, bo takich tu po prostu nie ma! Oprócz tego nie brakuje też klimatycznych miejscówek, w których chciałoby się siedzieć godzinami. My staraliśmy się właśnie takie odwiedzać. 

 

 

NASZ POBYT W SPLICIE BYŁ BARDZO UROZMAICONY. 

Znaleźliśmy czas na zakupy, wizytę u lokalnego, męskiego fryzjera, który zajął się brodą, oczywiście nie moją! Łażenie po parku, w którym trafiliśmy na kwiatowe wystawy, dzień na rowerach, leniwą kawę, plażowanie, pyszne jedzenie, drapanie po stopie popularnego pomnika Grzegorza z Ninu, bo to punkt obowiązkowy wizyty w Splicie! Dotknięcie dużego palucha lewej stopy Grzesia ma zapewnić nam zdrowie i szczęście, kto by nie chciał skorzystać?! 

 

 

NIESTETY SPLIT ZAWIÓDŁ NAS POD WZGLĘDEM… ZAPACHU. W PEWNYCH MIEJSCACH NA PROMENADZIE DAŁO SIĘ ODCZUĆ MĘCZĄCY ZAPACH WODY, KTÓRY DO NAJPRZYJEMNIEJSZYCH NIE NALEŻAŁ. 

To jest ogromny minus tego miejsca. Spacerując wzdłuż promenady, zaraz przy samej wodzie, natkniemy się na brzydki zapach, który skutecznie psuje urok tego miasta. Mam nadzieję, że to tylko przejściowe, ale jeśli ktoś z Was był w Splicie i ma podobne wrażenia, koniecznie dajcie znać.

 

 

W SPLICIE ODWIEDZILIŚMY DWIE PLAŻE, ALE TYLKO JEDNA Z NICH NAS URZEKŁA I WRÓCILIŚMY NA NIĄ PONOWNIE. 

Pierwszą plażą była Bacvice Beach, która nie przypadła nam do gustu. Atutami tego miejsca jest lokalizacja (blisko centrum), piasek zamiast kamieni oraz płytka woda. Na pewno zadowolone będą rodziny z dziećmi. Wchodząc do wody, możemy oddalić się naprawdę daleko od brzegu, a woda wciąż będzie sięgała nam do łydek. To tutaj spotkamy amatorów wodnej gry z małą piłeczką w roli główniej. Grupka facetów, którzy stoją w kółku i odbijają między sobą niewielką piłeczkę, rzucając się przy tym, bardzo widowiskowo, na taflę wody. Jednak w Chorwacji można znaleźć naprawdę przepiękne plaże, a ta do takich się nie zalicza. 

Kolejne miejsce to Obojena Beach, na której odnaleźliśmy się zdecydowanie lepiej! Położona nieco dalej od centrum, raz wybraliśmy się na nią pieszo, a drugiego dnia, wyruszyliśmy na rowerach. Miejsce urocze, nieco bardziej dzikie. Woda błękitna, na początku maja trafiliśmy tam dosłownie na garstkę osób. 

 

SPLIT JEST ZDECYDOWANIE MIASTEM, KTÓRE WARTO ODWIEDZIĆ, BĘDĄC W CHORWACJI. POLECAM JEDNAK, BY ODKRYWAĆ JE NA WŁASNY SPOSÓB, NIEKONIECZNIE ODHACZAJĄC WSZYSTKIE PUNKTY Z PRZEWODNIKA. 

My właśnie tak zrobiliśmy. Codzienna wizyta w ulubionej lodziarni, pyszne jedzenie, spacery, plażowanie, dzień na rowerach.  

Powiem Wam, że mieszkanie w wynajętym mieszkaniu i planowanie podróży na własną rękę, ma swoje uroki. W Splicie byliśmy zmuszeni wybrać się do malutkiej, samoobsługowej pralni rodem z amerykańskich filmów! Po ponad tygodniu pobytu w Chorwacji, do której spakowaliśmy się tylko w jeden, duży bagaż, nie pozwolił na zabranie wystarczającej liczby ubrań, czego nawet nie planowaliśmy. To było tak proste, a jednocześnie przezabawne i urokliwe doświadczenie! 

 

NA DOKŁADKĘ ŁAPCIE GARŚĆ ZDJĘĆ Z MOJEGO INSTASTORIES. 

PRZECZYTAJ TAKŻE: Chorwacja, co warto zobaczyć? Makarska i jej okolice oraz uroczy Trogir. 

 

 

 

I TUTAJ KOŃCZY SIĘ NASZA CHORWACKA PRZYGODA. W SPLICIE WSIEDLIŚMY W POWROTNY SAMOLOT DO NORWEGII. 

To był zdecydowanie udany urlop, choć przeżyliśmy go nieco inaczej, niż sobie wyobrażałam. Wiecie jak to jest, rzeczywistość i spontaniczne decyzje często weryfikują nasze zamierzenia i plany, prawda? Jednak na blogu pojawi się jeszcze obiecany wpis kulinarny. Będzie sporo jedzenia i konkretnych miejscówek przyjaznych dla wegan, które znajdziecie w Chorwacji. Ciekawy? 

Mam nadzieję, że seria moich subiektywnych wpisów o tym kraju, podpowiedziała, co zobaczyć w Chorwacji. Pamiętaj, że podróżowanie nie jest takie oczywiste. Nie ma złego ani dobrego pomysłu na podróż. Jeśli coś Tobie odpowiada, niezależnie od tego, w jaki sposób spędzisz czas w nowym mieście, to będzie udany wypoczynek! 

 

A CZY TY CHCIAŁBYŚ POJECHAĆ DO CHORWACJI, A MOŻE JUŻ W NIEJ BYŁEŚ? JAKIE SĄ TWOJE WRAŻENIA? 

Uwielbiam Wasze komentarze, porady i informacje, których dowiaduję się od moich czytelników! Koniecznie podziel się swoimi wspomnieniami, jeśli Chorwacja jest Ci bliska.  Może Ty podpowiesz, co zobaczyć w Chorwacji? 

 

KAŻDY LAJK, UDOSTĘPNIENIE CZY KOMENTARZ SĄ DLA MNIE NA WAGĘ ZŁOTA. DLA CIEBIE TO CHWILA, A DLA MNIE, BEZCENNA POMOC W ROZWOJU BLOGA. 

Podobają Ci się moje podróżnicze relacje? A może masz jakieś sugestie? Znajdziesz mnie na FacebookuInstagramie i BloglovinSzczególnie polecam Ci zajrzeć na moje InstaStory, gdzie dzielę się urywkami z mojej codzienności. Wpadaj i bądźmy w kontakcie, ściskam! 

 

  • Ciekawe spojrzenie na Chorwację 🙂 byłam kiedyś w Splicie 🙂

    • Dzięki! Każdą podróż staram się przeżyć po swojemu, nieco inaczej, niż powinnam. Choć nie wiem, czy w ogóle istnieją sztywne zasady tego, jak powinno się podróżować. 😀 Pozdrawiam!

  • W Splicie spędziłam jeden dzień, bo mieszkałam w Trogirze i siedząc na promenadzie nie czułam tak bardzo tej wody. Byłam tam pod koniec sierpnia – być może to się zmienia w zależności od pory roku? No i rzeczywiście było wtedy sporo ludzi, ale nie tak dużo, żeby przeszkadzało.

    • O widzisz, coś w tym musi być! Na pewno ten zapach nie jest tak sam przez cały rok, ale w maju, naprawdę dało się go odczuć i do najprzyjemniejszych nie należał… Choć staraliśmy się nie zwracać na to uwagi. 😉

Close