Jesteś cudem Styl życia

Czego nauczyłam się, pracując jako kelnerka? 13 subiektywnych spostrzeżeń.

czego uczy praca kelnerki

 

Praca w gastronomii to ciężki kawałek chleba. Mimo że moje obecne zajęcie traktuję tylko i wyłącznie jako pracę przejściową, nie żałuję, że mam okazję być kelnerką. To doświadczenie zdecydowanie przynosi profity i wiele nowych umiejętności… a jakie konkretnie? Przekonaj się, czego uczy praca kelnerki. 

 

Praca kelnerki to zajęcie, które jednocześnie można kochać i nienawidzić. Zacznijmy od tego, że wszystko zależy od miejsca, w którym pracujemy. Nie jestem osobą, która krytykuję kogokolwiek, uważam, że żadna praca nie hańbi, ale nie da się ukryć, że bycie kelnerką w dobrej, cenionej restauracji, a zwykłym barze mlecznym, robi różnicę. Jaką? Przede wszystkim w umiejętnościach, które pracując w takim miejscu, nabywamy. Ja mam to szczęście, że dorabiam w naprawdę fajnej, norweskiej restauracji, gdzie poziom obsługi gości jest na wysokim levelu. Zaczynając swoją przygodę z tym miejscem, miałam już podstawowe umiejętności, które kelner bądź kelnerka posiadać musi, chodzenie z tacą, dźwiganie na niej pokaźnej liczby kieliszków czy obsługa gości, nie była mi obca. 

 

Bardzo się cieszę, że moje życie nie kręci się tylko i wyłącznie wokół pracy. Nie jestem osobą, która pracuję bardzo dużo w ciągu miesiąca, moje maksimum wyniosło 140 godzin, jednak ta praca ma taki urok, że czasami po kilku godzinach, człowiek nie marzy o niczym innym, jak tylko o swoim łóżku i gorącej, odprężającej kąpieli. 

Po co to napisałam? Pamiętam tydzień, kiedy przez siedem dni, wyrobiłam prawie 60 godzin. Był to okres poświąteczny, kiedy większość załogi była jeszcze na wakacjach,  a ktoś pracować musiał. Przeżyć, przeżyłam bez większego problemu, ale zmęczenie dawało się we znaki. Wszystko kręciło się wokół pracy, codzienna rutyna, brak czasu na wyznaczone obowiązki czy nawet zrobienie głupiego prania. Wiem, że długo bym tak nie pociągnęła, dlatego podziwiam ludzi, którzy w ten sposób funkcjonują. Dla mnie samej pieniądze nie są najważniejsze. Cieszę się, że mam za co żyć i funkcjonować na godnym poziomie, ale to mi wystarczy. Chcę mieć czas na własny rozwój, trening, gotowanie i normalne życie, a praca nie może sprawić, że będę czuła się przytłoczona i wiecznie zmęczona. 

Jak już wspomniałam, bycie kelnerką daje mi naprawdę dużo. Czasami jest mi bardzo przykro, kiedy ludzie myśląc: kelnerka, wyobrażają sobie dziewczynę, która oprócz noszenia tacy i podawania rachunku, nie robi nic ponadto. Myślę, że gdybym nigdy nie spróbowała tego zajęcia, sama miałabym podobne podejście. Jednak przekonałam się i przekonuję każdego, kolejnego dnia pracy, że to zajęcie, wymaga od człowieka naprawdę nie lada umiejętności! 

Chcę podzielić się z Wami listą, która pokaże, czego uczy praca kelnerki. Jest tego naprawdę sporo! 

 

Czego uczy praca kelnerki? 

 

czego nauczyłam się, pracując jako kelnerka

 

Nowe umiejętności manualne

Z natury jestem osobą, która bije i niszczy wszystko dookoła. Naprawdę, straszna ze mnie fajtłapa. Teraz jest już dużo lepiej, głównie dzięki pracy jako kelnerka. Dźwiganie na tacy sterty brudnych naczyń, umiejętność dotarcia do stolika z trzema, gorącymi talerzami jednocześnie, wprawa w noszeniu w jednym ręku kilku kieliszków od wina na raz… I tak mogłabym wymieniać jeszcze długo… Wszystkie te umiejętności, są teraz dla mnie czymś naturalnym! Każda z tych predyspozycji manualnych, bardzo przydaję się w codziennym życiu. Zauważyłam, że dużo sprawniej przemieszczam się w kuchni, a podczas rodzinnych, pokaźnych obiadów, zawsze jestem pierwsza do pomocy. 

 

Multitasking (wielozadaniowość) 

Telefon lubi zadzwonić dokładnie w tym momencie, w którym w drzwiach pojawia się kilku nowych gości, Pan zaczepia Cię i informuję, że w toalecie skończył się papier, a para, która skończyła jeść, natychmiast potrzebuje rachunek. Wtedy najlepiej byłoby, gdyby człowiek potrafił się rozdwoić, ale niestety trzeba poradzić sobie inaczej. Robienie kilku rzeczy jednocześnie naprawdę nie jest mi obce, a w tej pracy, wielozadaniowości nauczyć się musiałam bardzo szybko. 

 

Empatia i cierpliwość

Myślę, że ten punkt jest najistotniejszy. W restauracji codziennie przewija się kilkaset osób. Czasami jedno zachowanie klienta, potrafi wyprowadzić Cię z równowagi na resztę dnia. Praca kelnerki uczy dystansu do pewnych spraw oraz specyficznych zachowań gości, a także, cierpliwości i umiejętności spojrzenia na pewne kwestie z perspektywy innej osoby. Oczywiście, że czasami mam ochotę krzyknąć parę niecenzurowanych słów, rzucić fartuch na środek knajpy i uciec z niej jak najprędzej, jednak tego nie robię. Mimo że w środku moja temperatura wzrasta o 1000 stopni, uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Co najważniejsze, coraz rzadziej takie sytuacje się zdarzają, bo naprawdę uodporniłam się na zbyt impulsywne reagowanie na pewne okoliczności. 

 

Pewność siebie

Nie raz miewam sytuację, kiedy obsługuję kilkanaście osób na kolacji firmowej. Oprócz tego, że Norwegowie nie zawsze pozytywnie reagują na anglojęzyczną obsługę, są naprawdę wymagającymi gośćmi. Tutaj pewność siebie, swojej wiedzy i przekonań, jest niezbędna. Jeśli takie osoby zobaczą, że masz na twarzy uśmiech, bije od Ciebie szczerość i zdecydowanie w tym, co robisz i co mówisz, na pewno nie będą w stosunku do Ciebie negatywnie nastawione. Oczywiście, że początkowo miewałam wiele oporów, bałam się coś zrobić lub nie miałam pewności tego, czy moje zachowanie jest odpowiednie. Teraz jestem po prostu świadoma, że daje gościom to, co we mnie najlepsze- zainteresowanie, szczerą opinię, dobrą radę i opiekę, którą zawsze staram się każdego obdarzać. A fakt, że nie znam norweskiego, niczego nie zmienia. W Norwegii praktycznie każdy obywatel mówi po angielsku, przekonałam się o tym nie raz. Wielokrotnie umiejętności językowe ludzi w naprawdę podeszłym wieku, zwalały mnie z nóg. 

 

Działanie pod presją czasu 

W restauracji, w której pracuję, zazwyczaj jest ogromny ruch. Codziennie, pomijając niedziele, mamy bufet, a następnie należy przygotować restaurację na wieczorne rezerwacje. Po ciężkim południu, czasami prowadzimy jeden wielki wyścig z czasem. Nikt nie wie. w co ręce włożyć, ale na szczęście, zazwyczaj wszystko jest gotowe na odpowiednią godzinę. Jak to robimy? Czasami sama nie wiem i nie potrafię uwierzyć, że znów się udało. Ta praca naprawdę nauczyła mnie sprawnego i bardzo szybkiego działania, co nie raz pomaga mi w życiu codziennym. 

 

Wiedza o nowej kuchni, winach, zastawie…

Gdyby nie praca w gastronomii, pewnie nie wiedziałabym za wiele o sushi, o sposobie układania zastawy na stole czy winach. Obecnie, moja wiedza jak na laika jest naprawdę spora, mimo że specjalnie się tym nie interesuję. Wiem co nieco o winach, doskonale znam różne formy sushi, a to są rzeczy, które nawet w codziennym życiu mogą się bardzo przydać. Głupie wyjście do azjatyckiej restauracji ze znajomymi czy kupno wina na imieniny mamy, od razu staje się proste! 

 

Szacunek dla ciężkiej pracy

Bardzo ważny dla mnie punkt! Praca jako kelnerka zdecydowanie sprawia, że żadnego, innego zajęcia się nie boję. Wielokrotnie pracuję bardzo ciężko i w pewnym stopniu już się do tego przyzwyczaiłam. Wydaję mi się, że do pieniędzy zarobionych w taki sposób, ma się naprawdę inny stosunek. Oczywiście każda praca, nawet umysłowa, może być na swój sposób ciężka, w to nie wątpię. Jednak wiem, że moje doświadczenie pozwoli mi doceniać każde zarobione pieniądze, a także inne aktywności, z którymi będę miała styczność. 

 

Odporność na stres

Przyznaję się bez bicia, jestem osobą, która uwielbia dzielić włos na czworo! Czasami sprawy i wydarzenia, które dla innych byłyby kompletnie nieistotne, ja analizuję i biorę do siebie. Praca, która wymaga nieustannego kontaktu z innymi sprawiła, że stałam się dużo bardziej odporna na stres. Jak już wspomniałam, potrafię zachować dystans i nie brać wszystkiego na poważnie. Potrafię trzeźwo myśleć w sytuacjach na pozór bez wyjścia, a uwierzcie mi, w restauracjach zdarzają się takie dosyć często! Nie panikuję, umiem racjonalnie ocenić sytuację i stwierdzić, czy potrzebuję pomocy. Nauczyłam się hierarchii wielu czynności, umiem stwierdzić, co jest ważne, a co może poczekać. 

 

Przyznawanie się do błędów, obracanie ich w żart

Człowiek to nie maszyna, a tylko ten, co nie robi nic, błędów nie popełnia. Powtarzałam to już niejednokrotnie, a to stwierdzenie, idealnie sprawdza się również w mojej pracy. Idąc wieczorem do restauracji, liczysz na naprawdę świetną obsługę. Kelnerka, która do Was podchodzi, popełnia tyle błędów, że zastanawiacie się, czy na pewno dobrze trafiliście. Pomyśl, a może ta osoba od dobrych kilku godzin jest na nogach, pracuje niesamowicie ciężko i właśnie teraz zaliczyła pierwszą wpadkę? Bądź wyrozumiały dla obsługi, w dobrej restauracji naprawdę każdy stara się jak może, żebyś oprócz zadowolonego brzucha, miał również ogromnego rogala na twarzy. Ja też nie jestem robotem i przyznaję się, błędy zdarzały mi się nie raz. Przykład? Kilka dni temu upuściłam kilka (no dobra, kilkanaście…) talerzy, chcąc dołożyć je na bufetowy stół. Od rana latałam z odkurzaczem pomiędzy nogami gości. Nie raz zdarzyło mi się coś wylać, źle podać, niepoprawnie nabić. Staram się jak mogę, ale błędy są wpisane w tę pracę. Jednak nauczyłam się, by zawsze śmiać się z samego siebie, szczerze przeprosić i postarać się obrócić całą sytuację w żart. Profesjonalizm łatwo wypracować, ale błędy zdarzają się naprawdę nawet najlepszym! 

 

Nie brzydzenie się resztkami jedzenia

Kto nie pracował w restauracji, ten naprawdę nie wie, jak mnóstwo jedzenia ląduje w śmietnikach. Odkąd pracuję w gastronomii, zupełnie przestałam brzydzić się resztek żarcia. Kosze wypełnione jedzeniem, nie wspominając o zlewie, gdzie wszystko jest myte. Czasami gotuje się tam całkiem niezła zupa! Nie raz zdaję sobie sprawę, że marnowanym jedzeniem, można by było nakarmić całkiem niezłą grupkę osób, które na jedzenie nie mają. I to tylko niepotrzebnymi resztkami z jednej restauracji! 

 

Inne podejście do pracowników restauracji, którą sama odwiedzam

Od zawsze starałam się być miła dla każdej obsługi restauracji, w której miałam okazję być. Jednak odkąd sama pracuję w takim miejscu, nieprzedmiotowe traktowanie pracowników i wyrozumiałość, stały się dla mnie czymś naturalnym! Względem innych postępuję tak, jak sama chciałabym być traktowana. Jeśli widzę, że ktoś stara się być miłym i pomocnym, a przy tym popełnia jakieś błędy, czemu nie mogłabym przymknąć  oko na te negatywy? Wyluzujmy, nawet kiedy kelner każde nam poczekać 10 minut dłużej na rachunek, przecież to świetna okazja do dłuższych plotek ze swoim towarzyszem! 

 

Odpowiedzialność

Uwierzcie mi, że praca w norweskiej restauracji, często wiążę się z dużą odpowiedzialnością. Inaczej jest, kiedy na zmianie mam przy sobie kogoś, kto zna norweski, ma dłuższy staż pracy i lepiej zna to miejsce. Jednak nie raz miałam już okazję samotnie otwierać lub zamykać lokal, co na pozór wydaje się łatwym zadaniem, ale w rzeczywistości wygląda zdecydowanie inaczej. Nie raz może zaskoczyć Cię problem, którego nigdy wcześniej nie napotkałeś. Pracując jako kelnerka, jesteś odpowiedzialna tak naprawdę za większość rzeczy, a nawet za błędy innych np. kuchni. Przecież to Ty jesteś na pierwszej linii frontu, a jeśli gość będzie niezadowolony, wina przypisywana jest zazwyczaj 

Sama miałam wiele sytuacji, które kompletnie mnie zaskoczyły. Pijani goście, kradzieże alkoholu czy zadławienia się jedzeniem. Tak, w zeszłym roku, na moich oczach prawie zmarł starszy Pan, który zakrztusił się jedzeniem. Cudem odratował go jego syn, który sprawił, że to, co niefortunnie wpadło do środka, wyszło bardzo szybko. Jeszcze wiele dni po tym wydarzeniu, miałam przed oczami obraz starszego, sinego Pana, który bezsilnie osuwał się na ziemię. 

 

Praca zespołowa

Jeśli masz okazję pracować z fajną ekipą ludzi, bycie kelnerką może nauczyć pracy zespołowej. Myślę, że ten punkt nie wymaga więcej wyjaśnień, a mnie osobiście znajomi z pracy, często wyciągali z różnych tarapatów. 

 

Pamiętajcie, niezależnie od tego, co robicie, w jakim stopniu lubicie i spełniacie się w swojej pracy, zawsze można wyciągnąć z tymczasowego zajęcia coś dla siebie! Staraj się szukać pozytywów, a każda praca może dać Ci częściowe spełnienie i zadowolenie. 

 

 

Na moim przykładzie dowiedziałeś się, czego uczy praca kelnerki. Jednak są to moje subiektywne odczucia, które tak naprawdę zależą od nas samych. Gdybym była zamknięta, negatywnie nastawiona do pracy i ludzi, którzy chcą mnie nauczyć czegoś nowego, na pewno to zajęcie nie dałoby mi tak wiele. Niejednokrotnie chciałam rzucić tę pracę w cholerę, ale uświadomienie sobie, że coś jest tylko dodatkiem to całej reszty Twojej codzienności, jest tutaj kluczowe. Tobie polecam to samo, niezależnie od tego, jakie jest Twoje (nie)zadowolenie z pracy, staraj się brać z niej garściami, to co ma Ci do zaoferowania. Zawsze, ale to zawsze możesz nauczyć się czegoś nowego! 

 

Jakie są Wasze zawodowe doświadczenia? Napiszcie coś więcej o sobie, chętnie dowiem się, czym zajmują się moi czytelnicy! 🙂

 

Spróbuj otworzyć się na to, co masz na wyciągnięcie ręki, bo życie oferuje Ci naprawdę wiele! 

 

Wasza M. 

Close