Styl życia

Czy warto jechać do Chorwacji? Moje wrażenia i porady. | Dubrovnik cz. I

Czy warto jechać do Chorwacji

 

O Chorwacji napisano już naprawdę wiele. Jest to jedno z najpopularniejszych, wakacyjnych celów obieranych przez Polaków. Czy to dobrze? Czy warto jechać do Chorwacji? Dziś zabieram Cię do Dubrovnika, w którym spędziliśmy pierwszą część naszej chorwackiej przygody. 

 

WPIS JEST DŁUGI. ZAPARZ SWOJĄ ULUBIONĄ HERBATĘ, KAWĘ, ALBO PRZYGOTUJ COŚ DO PRZEKĄSZENIA. USIĄDŹ WYGODNIE I POZWÓL, ŻE PRZENIESIEMY SIĘ NA CHWILĘ W INNĄ CZĘŚĆ EUROPY! 

Dziś ruszamy się do Dubrovnika. W kolejnej części wpisu zabiorę Cię nieco na północ kraju, do Makarskiej i jej okolic, a na końcu, do malowniczego Trogiru oraz Splitu. Ostatnia część chorwackich wspomnień poświęcona będzie temu, co tygryski lubią najbardziej, czyli… jedzeniu! A dokładniej, jak roślinożerca i mięsożerca są w stanie razem podróżować. W każdej z czterech części wpisów o Chorwacji postaram się podzielić ogólnymi spostrzeżeniami i poradami. Jednak po niecałych dwóch tygodniach spędzonych w nowym kraju, trudno nazywać siebie ekspertką. Miałam okazję zasmakować jedynie pierwiastka tego, czego można doświadczyć, żyjąc w Chorwacji.

 

OD RAZU PODKREŚLĘ, ŻE JADĄC PIERWSZY RAZ DO CHORWACJI, NIE NASTAWIALIŚMY SIĘ NA ZWIEDZANIE, BIEGANINĘ I UPYCHANIE NOWYCH ATRAKCJI W KAŻDĄ GODZINĘ NASZEGO POBYTU TUTAJ. 

O tym, jak chciałam przeżyć te wakacje, napisałam Wam we wpisie o slow travel, który stworzyłam na balkonie, mając przed nosem najpiękniejszy widok na całą panoramę Dubronvika. Jeśli jeszcze go nie widziałeś, koniecznie to nadrób, poznasz moje podejście do podróżowania.

Długo myślałam, jak powinnam ugryźć wpis o samej Chorwacji. Postanowiłam, że napiszę o moich wrażeniach jak zawsze, szczerze i od serca.

Dlatego nie spodziewaj się konkretnego przewodnika. Chcę udowodnić, że warto podróżować po swojemu, a zobaczenie i poznanie nowego miasta od A-Z  tak krótkim czasie, jest naprawdę niemożliwe. Nie warto się stresować tym, co nas ominie! W zamian cieszmy się, że udało się zobaczyć coś nowego, nieznanego! 

 

I JESZCZE JEDNA SPRAWA W RAMACH WSTĘPU. NIGDY NIE MA OCZYWISTEJ ODPOWIEDZI, CZY WARTO JECHAĆ W DANE MIEJSCE! 

Każdy z nas jest inny, każdemu podoba się coś zupełnie innego. To, co mi sprawia radość i uwielbiam w ten sposób spędzać swój wolny czas, Tobie wcale do gustu przypaść nie musi. To, czym ja się zachwycam, na Tobie nie musi robić żadnego wrażenia. Warto o tym pamiętać, czytając jakiekolwiek relacje z podróży opowiadane przez inne osoby. 

 

NA POCZĄTEK KILKA INFORMACJI PRAKTYCZNYCH O PLANOWANIU PODRÓŻY DO CHORWACJI.

Do Chorwacji lecieliśmy z Norwegii, u nas padło na linie lotnicze Norwegian. Wiele osób decyduje się na auto i wcale mnie to nie dziwi! W Chorwacji samochód jest naprawdę przydatny. Jak szukaliśmy lotów? Ja zawsze sprawdzam po prostu kalendarz tanich lotów w terminach, które nam odpowiadają, bezpośrednio na stronie przewoźnika. Standardowo czekała nas przesiadka w Oslo, ale do tego już zdążyliśmy się przyzwyczaić. 

Pierwszy raz zabraliśmy ze sobą tak mało bagażów. Na prawie dwa tygodnie wakacji, udało nam się spakować w jeden duży, nadawany bagaż, a oprócz niego, mieliśmy ze sobą tylko jedną walizkę podręczną na pokładzie samolotu (Norwegian umożliwia również darmowe nadanie bagażu podręcznego, nie musimy brać go ze sobą na pokład i przechodzić z nim przez kontrolę). Może nie uwierzysz, ale to pierwsze wakacje, na które zabrałam ze sobą tylko jedną parę butów sportowych i… klapki! A jak mi z tym było dobrze! Zdecydowanie sprawdzają się słowa, że mnie znaczy więcej. 

Wiele osób jadąc z Polski autem, decyduje się na spontaniczne rezerwowanie i szukanie noclegów, kwater itp. My chcieliśmy mieć wszystko zaplanowane i dopięte na ostatni guzik jeszcze przed wyjazdem. Na wakacjach uwielbiam spontaniczność, jednak jeśli chodzi o noclegi, wypożyczanie aut itp., lubię zarezerwować wszystko z góry. To mają być wakacje, a nie nerwowe poszukiwanie miejsca, gdzie będziemy spać, taszcząc ze sobą bagaże i nie wiedząc nic o mieście. Niektórym może to odpowiada, ale nie mi. Pierwszą część wakacji spędziliśmy w dwóch różnych hotelach, później, korzystaliśmy z portalu airbnb.pl, za którego pośrednictwem wynajęliśmy dwa mieszkania, najpierw w Trogirze, a następnie w Splicie. 

 

PIERWSZE TRZY DNI SPĘDZILIŚMY W DUBROVNIKU. WYBÓR NIE BYŁ PRZYPADKOWY, BEZ AUTA, NAPRAWDĘ CIĘŻKO PRZETRANSPORTOWAĆ SIĘ DO MNIEJSZYCH, MNIEJ OBLEGANYCH MIEJSCOWOŚCI. 

Taki był plan naszych wakacji. Zdecydowaliśmy, że zatrzymamy się w mieście, do którego przylecimy. Po 3 dniach wypożyczyliśmy auto i dzięki temu, mieliśmy możliwość przemieszczenia się  na północ kraju. Jednak o tym później. Najpierw chcę Ci opowiedzieć o samym Dubrovniku. 

 

BARDZO CIĘŻKO PISAĆ O PODRÓŻOWANIU ‚OGÓLNIE’. MAM Z TYM STRASZNY PROBLEM, BO WIEM, ŻE KAŻDY MA INNE POTRZEBY, MOŻLIWOŚCI FINANSOWE I OCZEKIWANIA. 

Dlatego postanowiłam, że nie będę dzieliła się wszystkimi szczegółami naszej podróży, a jeśli ktoś będzie miał konkretne pytania, gdzie się zatrzymaliśmy, na pewno odpowiem i polecę to, co polecić mogę. Więc… w Dubrovniku zatrzymaliśmy się, o dziwo, w hotelu. Mieliśmy sporo szczęścia, bo mój M. trafił na booking.com na świetną promocję i na pierwsze trzy noce zaklepał fajną miejscówkę, która zapewniła nam też częściowe wyżywienie (śniadania i obiadokolacje). Najlepsze było to, że hotel znajdował się na wzgórzu, a z balkonu mieliśmy widok na najpiękniejszą panoramę miasta. Jednak powrotne spacery ze starówki do najłatwiejszych nie należały. Schody, schody i jeszcze raz schody. O tym przypomnę Ci jeszcze raz poniżej, bo ta informacja jest bardzo ważna, szczególnie dla rodzin z dziećmi. 

 

Czy warto jechać do Chorwacji

 

 

Na zdjęciu powyżej widok z hotelowego balkonu. Nie wspominając o jednym z najpiękniejszych zachodów słońca, które dane mi było zobaczyć dzięki tej lokalizacji. 

 

POSTANOWILIŚMY, ŻE NIE BĘDZIEMY NA SIŁĘ SZUKAĆ ATRAKCJI. ZWIEDZALIŚMY MIASTO, ALE PLANUJĄC WSZYSTKO SPONTANICZNIE, WIECZORY SPĘDZALIŚMY ZAŚ W HOTELU. 

Moje przyzwyczajenia z przeszłości, które głośno krzyczały: Klaudia, ruszaj, zwiedzaj, musisz zobaczyć wszystko! próbowały namówić mnie, że wieczór w hotelu to zły pomysł, kiedy do zobaczenia tyle miejsc, jednak nie dałam się przekonać! Po łażeniu, plażowaniu i odkrywaniu miasta to właśnie był czas, kiedy naprawdę mogliśmy się zrelaksować. Skorzystaliśmy z hotelowej siłowni, a nawet niewielkiego basenu. Porządnie się wysypialiśmy i codziennie budziliśmy się o 8.00 cholernie wyspani! 

 

 

CO MUSISZ WIEDZIEĆ, ZANIM POJEDZIESZ DO DUBROVNIKA? 

  1. Odwiedziny Dubrovnika zdecydowanie polecam poza sezonem. Będąc w Dubrovniku pod koniec kwietnia, natrafiliśmy na naprawdę sporą ilość turystów. Dubrovnik to kierunek wielu, zorganizowanych wycieczek. Sporo osób, mieszkając nawet 300 km od Dubrovnika, decyduje się na odwiedziny tego pięknego, zabytkowego miasta. I wcale im się nie dziwię!
  2. Jeśli mam być szczera, nie wyobrażam sobie zwiedzania i odkrywania tego miasta w sezonie, kiedy temperatury są naprawdę wysokie. My trafiliśmy na wiosenną pogodę, gdzie wciąż warto było mieć ze sobą lekką kurtkę. I właśnie ta aura okazała się idealna na leniwe zwiedzanie, łażenie po mieście, a nawet plażowanie. 
  3. Dubrovnik to miasto… schodów. Przygotuj się na spacery pod górkę, rodzinom z dziećmi wcale nie będzie łatwo. Schody, schody i jeszcze raz schody. 
  4. W Dubrovniku bardzo ciężko o parking zresztą jak w każdym, większym mieście. My przekonaliśmy się o tym w Splicie, o czym na pewno jeszcze wspomnę. 
  5. W Chorwacji ciężko trafić na gładką, piaszczystą plażę. Podobnie jest w Dubrovniku. Byliśmy na dwóch plażach w pobliżu centrum, konkretnie na plaży Banje i drugiej, niesamowicie urokliwej plaży św. Jakuba. Obie polecam Ci gorąco, choć przeważa na nich właśnie żwir. Warto zaopatrzyć się w buty, w których będziemy mogli chodzić po kamieniach, ale i pływać. Na pewno obiło Ci się o uszy, że w Chorwacji łatwo spotkać jeżowce, których jest naprawdę pełno w wodzie. Sami doświadczyliśmy spotkania z tym morskim stworzonkiem! Było ono całkiem bolesne, a ja musiałam natychmiast zamienić się w pielęgniarkę. 
  6. Warto pamiętać, że w na starym mieście w Dubrovniku, został wprowadzony limit liczby turystów. Maksymalna liczba osób, które mogą jednocześnie tam przebywać to 8000! Na specjalnie uruchomionej stronie, możemy sprawdzić tę liczbę i upewnić się, czy bez problemu dostaniemy się do serca Dubrovnika. I właśnie dlatego, jestem niesamowicie szczęśliwa, że Dubrovnik odwiedziłam pod koniec kwietnia, kiedy starówka dopiero stawała się zatłoczona. Aż nie chcę myśleć, jakie tłumy pojawiają się tam w sezonie! 
  7. Nie warto ufać na 100% prognozom pogody, nawet tej krótkoterminowej. Praktycznie na nasz cały pobyt w Dubrovniku zapowiadano deszcz. Deszcz był, ale tylko godzinę po przylocie i w dzień wyjazdu. To samo powtórzyło się w Splicie. 
  8. Po przyjeździe do Chorwacji polecam zaopatrzyć się w kartę do telefonu chorwackiej sieci komórkowej. Sama skorzystałam z oferty VIP dla turystów. Można ją dostać w praktycznie każdym kiosku, płacąc 80 kun. Dzięki niej, przez 7 dni mamy nielimitowany internet i możemy też wykonywać darmowe połączenia na terenie Chorwacji. My zdecydowaliśmy się na nią ze względu na internet. Każdego dnia używaliśmy nawigacji, która naprawdę ułatwia życie w nowym mieście. 
  9. W Dubrovniku w wielu miejscach zapłacimy kartą, jednak nie wszędzie. Warto zawsze mieć ze sobą trochę gotówki. 
  10. W Dubrovniku, jak i w całej Chorwacji, ciężko trafić na jakąkolwiek sieciową kawiarnię typu Starbucks czy Costa Coffee. My takich nie znaleźliśmy. Widać, że mieszkańcy zdecydowanie stawiają na lokalną kawę, co bardzo mi się bardzo!
  11. Dubrovnik to jedno z najdroższych miast w całej Chorwacji. I z tym naprawdę trudno się nie zgodzić. Ceny są wyższe niż w Polsce, choć dla mnie, osoby, która od prawie dwóch lat mieszka w Norwegii, wciąż były bardzo atrakcyjne. 

 

W DUBROVNIKU ZAKOCHAŁAM SIĘ BEZPOWROTNIE. TO PIĘKNE MIASTO, KTÓRE WARTO ODKRYĆ NA SWÓJ SPOSÓB. 

Przed podróżą zrobiłam mały research, co można zobaczyć w mieście i gdzie warto iść. Jednak wszystko dopasowywaliśmy do pogody i samopoczucia.

Trzy dni z rzędu, na kawę wybraliśmy się do kawiarni CONGO, która znajdowała się w samym sercu starego miasta. I nawet nie wiesz, jakie miłe uczucie człowiekowi towarzyszy, kiedy pan kelner wita Cię z uśmiechem, pytając, jak minął dzień i doskonale wie, co chcesz zamówić. 

 

 

 

WSZYSCY POWTARZAJĄ, ŻE BĘDAC W CHORWACJI, WARTO ROZSMAKOWAĆ SIĘ W WINIE. MIMO ŻE NAJCZĘŚCIEJ STAWIAŁAM NA WODĘ, WINA SPRÓBOWAŁAM TAKŻE. 

W Dubrovniku miałam okazję napić się najlepszego lokalnego, musującego wina! Rozsmakowałam się w nim w restauracji Dubravka, do której trafiliśmy przypadkiem, jednak wróciliśmy tam dwukrotnie (mimo że jedzenie nie było rewelacyjne), głównie ze względu na widok i cudowny ogródek, w którym można było rozkoszować się odgłosem szumu morza i delikatną bryzą. Kawa wypita w takim miejscu potrafiła uratować nawet deszczowy dzień, który również nam się przytrafił.

 

 

 

 

 

 

Czy warto jechać do Chorwacji

 

 

Czy warto jechać do Chorwacji

 

 

 

Czy warto jechać do Chorwacji

 

 

 

 

Czy warto jechać do Chorwacji

 

 

 

slow travel

 

 

 

 

 

Czy warto jechać do Chorwacji

 

 

Czy warto jechać do Chorwacji

 

slow travel

 

JAKIE ATRAKCJE W DUBROVNIKU POELCAM? 

  1. Myślę, że punktem obowiązkowym jest zwiedzanie i spacer po murach miasta. Za bilet wstępu zapłacimy 150 kun, ale ja zupełnie nie żałowałam wydanych pieniędzy. Widoki są niesamowite, ale tak jak już napisałam, nie wyobrażam sobie tej wycieczki w sezonie, kiedy temperatury są dużo wyższe, a turystów jak na pęczki.
  2. Gubienie się w uliczkach i odkrywanie starego miasta, szczególnie po zachodzie słońca. 
  3. Plażowanie, plażowanie i jeszcze raz plażowanie. 
  4. Osobom, które w okolice Dubrovnika przyjadą samochodem, bardzo polecam wybrać się na plażę Pasjača. My tam nie dotarliśmy, odkryłam to miejsce w sieci, już po wyjeździe z Dubrovnika. 
  5. Osoby, które nie miały okazji zobaczyć panoramy miasta, na pewno zainteresuje wjazd na górę Srd
  6. Rejs na pobliskie wyspy, który spokojnie zarezerwujemy spontanicznie, na starym mieście. My bardzo chcieliśmy wybrać się na wyspę Lokrum, ale wietrzna pogoda skutecznie nam to uniemożliwiła. 

U mnie punktem obowiązkowym było zajrzenie do drogerii DM czy sklepu ze zdrową żywnością BIO&BIO, na który trafiłam przypadkiem, spacerując z hotelu na starówkę. Jestem osobą, która uwielbia odkrywać nowe, zdrowe przekąski, naturalne kosmetyki i lokalne produkty. Do tego obiecałam sobie, że przywiozę ze sobą zapas niektórych produktów, szczególnie kosmetycznych, które w Norwegii są dużo droższe. 

 

 

 

NIE NALEŻYMY DO OSÓB, KTÓRE POTRAFIĄ USIEDZIEĆ KILKANAŚCIE DNI W JEDNYM MIEJSCU. DLATEGO W DUBROVNIKU WYPOŻYCZYLIŚMY AUTO I RUSZYLIŚMY DALEJ! 

Z całego serduszka polecam wypożyczalnie aut Last Minute. My zarezerwowaliśmy auto kilka tygodni przed wyjazdem, dzięki czemu dostaliśmy lepszą ofertę. Firma ma swoje siedziby w większych, chorwackich miastach, dlatego nie było problemu ze zwrotem auta w Splicie, z którego wracaliśmy do Norwegii. Już w samej wypożyczalni okazało się, że dostaniemy lepszy samochód w tej samej cenie, co było zupełnym przypadkiem, ale jakim miłym! Jednak osobom, które myślą nad wypożyczeniem czterech kółek, zdecydowanie polecam mniejsze modele. W Chorwacji naprawdę ciężko z parkingami! To był nasz pierwszy raz, jeśli chodzi o wypożyczanie auta za granicą. Na szczęście obyło się bez żadnych problemów. Z wypożyczalnią kontaktowaliśmy się mailowo, mieliśmy umówione spotkanie i wszystko poszło naprawdę sprawnie. Warto dodać, że wypożyczalnia pobiera z naszej karty kredytowej depozyt w wysokości 4000 kun, który jest zwracany w przeciągu maksymalnie jednego tygodnia po zwrocie auta. Jest to zabezpieczenie przed ewentualną szkodą, wypadkiem itp. 

 

DUBROVNIK ZASKOCZYŁ MNIE BARDZO POZYTYWNIE, CHOĆ NIE UKRYWAM, ŻE SPORA ILOŚĆ TURYSTÓW NIECO MNIE MĘCZYŁA. 

Dlatego byłam bardzo zadowolona, że mieszkaliśmy w zupełnie innej części Dubrovnika, niż serce miasta. Słuchając opowieści taksówkarza, który już w drodze z lotniska opowiadał nam o Dubrovniku, ciężko było uwierzyć, że ludzie mieszkają tutaj okno w okno. Śmiał się, że Twój sąsiad doskonale wie, co wyciągasz z lodówki na śniadanie. Trudno było w to uwierzyć, ale po kilku spacerach, wszystko okazało się prawdą.

W Dubrovniku znajdziemy pełno urokliwych, ciasnych uliczek, w których łatwo się zgubić.

Ucieszyło mnie również to, że nie było tam ogromnego przepychu i takiej… taniej komercyjności. Jednak nie wyobrażam sobie mieszkać w tym mieście na stałe.  

 

OSOBY, KTÓRE ŚLEDZĄ MNIE NA INSTASTORY WIDZIAŁY, ŻE DZIELIŁAM SIĘ URYWKAMI CHORWACKIEJ PRZYGODY.  PRZEGAPIŁEŚ? MAM DLA CIEBIE KILKA KADRÓW Z DUBROVNIKA! 

 

 

NA DZIŚ TO TYLE, JEDNAK TO NIE KONIEC CHORWACKIEJ RELACJI! NIEBAWEM NA BLOGU KOLEJNE WPISY, A BĘDZIE TYLKO PIĘKNIEJ! 

Byłeś kiedyś w Chorwacji, a konkretnie w Dubrovniku? Koniecznie napisz o swoich spostrzeżeniach, poradach, ukochanych miejscach. A może masz jakieś konkretne pytania? Pamiętaj, że na wszystkie odpowiem na pewno! 

Wiem, że ominęło mnie wiele atrakcji, jednak tak jak napisałam, chcieliśmy przeżyć te dni spokojniej, rozkoszując się jedzeniem, sobą, chwilą. 

I pamiętaj, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy warto jechać do Chorwacji. Tyle, ile osób, tyle znajdziemy zupełnie różnych opinii. 

 

KAŻDY LAJK, UDOSTĘPNIENIE CZY KOMENTARZ SĄ DLA MNIE NA WAGĘ ZŁOTA. DLA CIEBIE TO CHWILA, A DLA MNIE, BEZCENNA POMOC W ROZWOJU BLOGA. 

Podobają Ci się moje podróżnicze relacje? A może masz jakieś sugestie? Pamiętaj, że znajdziesz mnie na FacebookuInstagramie i BloglovinSzczególnie polecam Ci zajrzeć na moje InstaStory, gdzie dzielę się urywkami z mojej codzienności. Wpadaj i bądźmy w kontakcie, ściskam! 

  • Wasze podejście co do intensywności zwiedzania i wieczornego relaksu jest mi bliskie, bo tak samo podeszliśmy do przedłużonego weekendu w Bergamo i okolicach, dolce far niente, choć nie do końca 🙂 We własnym tempie, bez pośpiechu.

    Pięknie tam! Kolor wody i widok na panoramę miasta są oszałamiające. Nigdy nie byłam w Chorwacji – mam nadzieję, że kiedyś odwiedzę. 🙂

    • I o to chyba właśnie chodzi w podróżowaniu! Żeby znaleźć własne tempo, które może zmieniać się, w zależności od wyprawy i okoliczności. <3

      Pięknie, pięknie, a będzie jeszcze piękniej, choć Dubrovnik zdecydowanie zachwycał starówką. 😉

  • Do Dubrovnika jeszcze nie dotarliśmy, ale mam nadzieję, że kiedyś się uda 😉 Na razie zaliczone mamy okolice Splitu i Rovinj- pięknie tam!

    • Ula, w Splicie też baaardzo nam się podobało! A tej drugiej miejscowości nie kojarzę, Chorwacja to naprawdę niekończące się źródło pięknych i niezapomnianych podróży! <3

  • My też po cichu planujemy wakacje w Chorwacji, ale już teraz zaczynam się zastanawiać, skoro tam tyle schodów, a my z Emilką.. 😀 Świetny wpis, piękne zdjęcia i piękni wy 🙂 Od strony technicznej ciekawi mnie koszt waszej wycieczki – np ile płaciliście za noclegi, albo za wypożyczenie auta. Czekam na kolejne wpisy z relacją 🙂

    • Kochana, inne miasta są bardzo przyjazne dla rodzin z dziećmi. W Dubrovniku też na pewno sobie poradzicie, ale nie ma co ukrywać, że będzie łatwo. 😉 Jeśli chcesz, odezwij się do mnie prywatnie, a ja napiszę więcej o kosztach wynajęcia autka i noclegach. 😉 Choć noclegi warto po prostu sprawdzać na bieżąco na airbnb/booking lub szukać prywatnych kwater. Każdy znajdzie coś dla siebie w interesującym go przedziale cenowym, ale na booking.com można trafić na świetne promocje, nam się udało zarezerwować właśnie w ten sposób hotel w Dubrovniku, trafilismy na zniżkę chyba -31%, a do tego wyżywienie w cenie, za które normalnie trzeba było dopłacić. 🙂

  • Wiem, że Chorwacja piękna, ale jeśli ją kiedyś zwiedzę, to tylko poza sezonem, ze względu na temperatury 🙂 (i turystów także, nawet po Polsce uwielbiam jeździć w październiku, listopadzie lub wiosną :D). A jak z wegańskim jedzeniem?

    • Słyszałam, że Chorwacja we wrześniu-październiku jest wciąż gorąca, słoneczna, ale też nieco mniej tłoczna. A przełom kwietnia i maja to już w ogóle bajka, choć z pogodą bywa różnie. 😉 I zgadzam się z Tobą, ja również preferuję wyprawy poza sezonem. <3

      O jedzeniu w Chorwacji stworzę oddzielny wpis, ale już teraz napiszę, że w większych miastach osoby na diecie roślinnej odnajdą się bez problemu. Jednak w mniejszych miejscowościach trzeba się nieco nakombinować, ale dla chcącego nic trudnego, jak zawsze. 🙂

  • Piaszczyste plaże (brr – nie znoszę ich) są w Czarnogórze w okolicach Kotoru i to również jest region który warto zwiedzić 😉

    • Ooo, dziękuję za polecenie. Do Chorwacji wybierzemy się jeszcze kiedyś na pewno, więc może będzie okazja odwiedzić te regiony. Pozdrawiam! 😉

  • Pingback: Co warto zobaczyć w Chorwacji? | Makarska i jej okolice, uroczy Trogir.()

Close