Jesteś cudem

Kobieto, jesteś kimś więcej, niż liczbą na wadze. | Jak przestać obsesyjnie myśleć o swoim ciele?

jak przestać obsesyjnie myśleć o swoim ciele

Dziś chcę przypomnieć Ci coś bardzo ważnego. Piękno zewnętrzne przemija, a finalnie liczy się tylko i wyłącznie to, jakim jesteś człowiekiem. Ja wiem, wiem… Wszyscy w kółko powtarzają, że dla nich wygląd nie ma znaczenia. Naprawdę? Mnie możesz oszukiwać, ale siebie samego nigdy. Wygląd ma znaczenia, ale problem pojawia się wtedy, gdy stawiamy go na pierwszym miejscu. Jak przestać obsesyjnie myśleć o swoim ciele? 

 

NIE LUBIĘ, KIEDY KTOŚ POWTARZA, ŻE NIE OBCHODZI GO TO, JAK WYGLĄDA. 

Mamy tendencje do popadania ze skrajności w skrajność. Coraz łatwiej spotkać osoby, które obsesyjnie dbają o siebie, rujnując przy tym własne życie, a także codzienność swoich najbliższych. Ortoreksja, anoreksja, bulimia, zaburzenia odżywiania pod każdą inną postacią, zajadanie stresu, obsesyjne treningi, izolowanie się od otoczenia, chorobliwe porównywanie się z innymi… mam wymieniać dalej? Jednak nie musisz mieć od razu zdiagnozowanej choroby oraz poważnych problemów, żeby zauważyć, że coś jest nie tak. Wystarczy, że wejdziesz na wagę, zobaczysz 2 kilogramy więcej. Twój dzień jest zrujnowany, w oczach pojawiają się łzy, a w sercu złość, smutek, a wręcz wściekłość i poczucie bezsensu. Znasz to? Czujesz, że opowiadam o Tobie? 

Z drugiej strony, poza idealnym fit światem, który o dziwno, najczęściej widzimy tylko i wyłącznie w social mediach, zderzamy się z rzeczywistością. Na ulicy spotykamy mnóstwo osób, którym do ideałów daleko. Tu za dużo w bioderkach, tam wystające boczki i brzuszek. Jednak to nie jest problem. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś kompletnie buntuje się przeciwko sobie. Nie trzeba być idealnym, żeby móc dbać o siebie. Rozumiem, że dla niektórych priorytetem nie jest schludny wygląd, czyste i dostosowane do swojego ciała ubranie. Jednak dla mnie miłość do samej siebie jest równoznaczna z tym że troszczę się o swoje ciało, a to, jak wyglądam, jest dla mnie ważne! 

 

 

TO, JAK WYGLĄDAMY, MA ZNACZENIE! NIE MA NIC ZŁEGO W CHĘCI DBANIA O SIEBIE. 

Jestem kobietą, która chce o siebie dbać! I nie mówię tutaj o zawsze idealnie podciętych końcówkach, perfekcyjnie pomalowanych paznokciach, wydepilowanych nogach, nieskazitelnym makijażu czy kaloryferze na brzuchu. Chcę dbać o siebie, to znaczy, troszczyć się o to, jak się czuję, na co również ma wpływ mój wygląd. Chcę stosować dobre, naturalne kosmetyki, które pomogą mi zadbać o moją skórę czy włosy. Chcę ubierać się tak, bym czuła się atrakcyjnie i swobodnie, sama dla siebie. Chcę zdrowo się odżywiać, bo moje ciało nie jest śmietnikiem, do którego mogę wrzucać co tylko popadnie. Chcę wplatać w swoje życie aktywność fizyczną, żebym jak najdłużej mogła cieszyć się sprawnym i zdrowym ciałem. Wygląd ma dla mnie znaczenie, ale nigdy więcej nie postawię go na pierwszym miejscu. Nie wiem jak Tobie, ale mi naprawdę szkoda życia na zadręczanie się tym, że na wadze pojawiły się 2-3 kilogramy więcej. 

 

WARTO ODDZIELIĆ LICZBY I IDEALNE CIAŁO OD CZŁOWIEKA, KTÓRY PO PROSTU O SIEBIE DBA. 

Czy dostrzegasz tę różnicę? Nie musisz mieć fit ciałka, żeby mówić o sobie: jestem pięknym, zadbanym człowiekiem, który dba o to, jak wygląda i troszczy się o swój wygląd, a przede wszystkim, zdrowie. Twoje dwa, a nawet 5 nadprogramowych kilogramów nie przekreślają bycia fit i tego, że możesz o sobie mówić, jako o zdrowym człowieku, dla którego wygląd ma znaczenie! Problemy zaczynają się w momencie, kiedy zaczynamy dążyć do ideału, wierząc, że doskonalsze ciało, udoskonali nasze życie.

Wiesz, co jest w tym najgorsze? Że my, najczęściej kobiety, same się na to nakręcamy! Widząc metamorfozę dziewczyny, która schudła, piszemy jej: Pięknie, brawo! Jesteś prawdziwą kobietą sukcesu! Powiedz, jak to zrobiłaś! Uwierz mi, że odchudzanie i utrata wagi wcale nie powinna być wyznacznikiem tego, czy jesteś kobietą sukcesu. 

Kiedy sama straciłam naprawdę dużo kilogramów, ludzie w kółko pytali mnie o moją receptę na sukces. O tym, że nie był to dla mnie sukces, możesz przeczytać w tym wpisie. To, co czasami pięknie wygląda na zewnątrz, niekoniecznie musi odzwierciedlać rzeczywistość. 

 

POLECAM ZACZĄĆ OD POCZĄTKU. POLUB SIEBIE TAKIM, JAKIM JESTEŚ, TU I TERAZ, CHOĆ, NA POCZĄTKU MOŻE SIĘ TO WYDAWAĆ NIEWYKONALNE. 

Jak? Codziennie, bez wyjątków, mów, że jesteś pięknym, wyjątkowym człowiekiem… choćby miało to być dla Ciebie nawet największe kłamstwo świata. Jednak nie przestawaj. Powtarzaj, powtarzaj, powtarzaj aż do bólu. Zaufaj mi, że na nic zdają się obietnice: pewnego dnia zaakceptuję siebie i pokocham taką, jaką jestem. Musisz mówić o tym głośno, tu, teraz, zaraz! Nie odkładaj tego na jutro, choć brzmi to bardzo górnolotnie. 

To chore, że potrafimy sobie obiecywać rzeczy typu: 

KIEDY SCHUDNĘ 5 KG, MOJE ŻYCIE BĘDZIE LEPSZE

zamiast: 

KIEDY POKOCHAM SIEBIE TAKĄ, JAKĄ JESTEM, TU I TERAZ, 

MOJE ŻYCIE STANIE SIĘ LEPSZE I NIC MNIE NIE ZATRZYMA,

A JUŻ NA PEWNO NIE KILOGRAMY!

 

 

KIEDY ZATAPIASZ SIĘ W SWOICH NEGATYWNYCH MYŚLACH O WŁASNYM, NIEIDEALNYM WYGLĄDZIE, WYJDŹ NA ULICĘ. WYŁĄCZ INSTAGRAM, SPÓJRZ DOOKOŁA. CZY ŚWIAT JEST IDEALNY, NA JAKI CZĘSTO KREUJĄ GO SOCIAL MEDIA? 

Skończmy z patrzeniem na swoje ciało przez pryzmat tylko i wyłącznie liczb, bo oszalejemy! Każdy człowiek jest piękny na swój sposób. A jeśli czujesz się niekomfortowo z tym, jak wyglądasz, działaj, ale obierając jako główny cel swoje zdrowie i lepsze samopoczucie. 

 

CIAŁO I NIESKAZITELNY WYGLĄD ZEWNĘTRZNY PRZEMIJA, ALE CUDOWNE I WYPIELĘGNOWANE WNĘTRZE ZOSTANIE Z NAMI NA ZAWSZE! 

Choć to nieco przerażające ćwiczenie, ja całkiem często do niego wracam, szczególnie w momentach, kiedy zaczynam patrzeć na siebie i otaczający mnie świat w kategoriach bardziej materialnych. O co chodzi? Spróbuj wyobrazić sobie siebie… w wieku 90 lat. Zbliżają się Twoje urodziny, do setki zostało tylko 10 lat. I teraz najważniejsze! Pomyśl, czego byś chciał, żeby życzyli Ci Twoi najbliżsi? Założę się, że zdrowia, bycia cudowną, szczęśliwą osobą, która kocha swoich najbliższych i przeżyła już tyle cudownych lat na tej ziemi. Nikt nie powie: Droga babciu, życzę Ci ciała, które miałaś w wieku 24 lat. Ten idealny kaloryfer na brzuchu był niesamowity, a fakt, że schudłaś… to chyba najlepsze, co mogło Ci się przytrafić! 

 

To może zabrzmieć jak banał,

ale kiedy czujesz się piękna i silna w środku,

to widać na zewnątrz.

A. JOLIE

 

MAJĄC IDEALNE CIAŁO NIE MUSIMY MIEĆ IDEALNEGO ŻYCIA! NIE POZWÓL, BY CIAŁO STAŁO SIĘ CELEM SAMYM W SOBIE, BO NIE CIAŁO, A TO, JAK SIĘ W NIM CZUJEMY, JEST NASZĄ WIZYTÓWKĄ!

Znam wiele kobiet, które mimo nieidealnego ciała, przyciągają wzrok i mają tak cudowny charakter, że człowiek kompletnie nie myśli o ich nieidealnym ciele, które, no właśnie… czy na pewno jest nieidealne? To, że nie pokrywa się ze schematem szczupłej, umięśnionej sylwetki, wcale nie znaczy, że nie jest piękne! Może jestem inna, może mam zbyt idealistyczne spojrzenie na świat, ale naprawdę marzy mi się, żeby każdy z nas dostrzegał swoje piękno i akceptował siebie takim, jakim jest. O ile łatwiej by nam się żyło! Pomyśl, jeśli Ty sam siebie nie lubisz, czemu mają lubić Cię inni? To naprawdę czuć! Nie wymagaj od innych tego, czego sam nie potrafisz sobie dać. Nie przelewaj na innych swojej nienawiści do samego siebie. Zastanów się, czy na pewno tak chcesz żyć? 

 

NIE DAM CI GOTOWEGO ROZWIĄZANIA, JAK PRZESTAĆ OBSESYJNIE MYŚLEĆ O SWOIM CIELE, BO TAKIE NIE ISTNIEJE! JEDNAK CHCĘ CIĘ PRZEKONAĆ, ŻE ŻYJE NAM SIĘ O WIELE ŁATWIEJ, KIEDY POKOCHAMY SIEBIE Z KAŻDĄ WADĄ, NAWET TĄ NAJGORSZĄ. 

Dlatego… zacznij, dziś, teraz, już. Pofatyguj się do lustra, spójrz na siebie i powiedz kilka dobrych słów, tak prosto w oczy. Słów, które powiedziałbyś/powiedziałabyś swojemu najlepszemu przyjacielowi, który zwątpił w siebie i w swoje piękno. Tak niewiele, a tak dużo. 

 

MASZ SWOJE SPOSOBY NA TO, JAK PRZESTAĆ OBSESYJNIE MYŚLEĆ O SWOIM CIELE? 

Uważasz, że to problem? Czujesz, że social media często działają na Ciebie toksycznie? Jak sobie z tym radzisz? Czy zdrowe odżywianie i aktywność fizyczna są dla Ciebie tylko i wyłącznie drogą, która ma doprowadzić Cię do wymarzonego ciała? A może już dawno porzuciłeś taki sposób myślenia? 

 

BĘDĘ SUPER WDZIĘCZNA, JEŚLI PODZIELISZ SIĘ TYM WPISEM ZE SWOIM OTOCZENIEM.

Wciąż docieram do nowych czytelników, a Twoja pomoc jest przy tym niezastąpiona. Znajdziesz mnie na FacebookuInstagramie i Bloglovin. Szczególnie polecam Ci zajrzeć na moje InstaStory, gdzie dzielę się urywkami z mojej codzienności. Wpadaj i bądźmy w kontakcie, ściskam! 

 

  • Jak zawsze w punkt. Kiedy wyprowadziłam się z rodzinnego domu, przytyłam 10 kilogramów. Nieregularne posiłki, hot-dog pochłaniany w drodze do pracy, smakowe piwo i frytki – wszystko to sprawiło, że nie tylko wyglądałam coraz gorzej, ale też coraz gorzej się czułam. Ciągle chciało mi się spać, byłam przemęczona i wciąż poirytowana. Paczka chipsów stanowiła lekarstwo na całe zło. Gdy zobaczyłam, że waga wskazuje 73 kilogramy, a moje zaledwie dwudziestoletnie ciało zaczynają pokrywać wyłącznie rozstępy, obudziłam się. Trzy miesiące pracy z dietetykiem pozwoliło mi zrzucić zbędny balast. Niestety, po etapie stabilizacji bałam się, że znów przytyję. Ograniczałam wszystko i z przerażeniem patrzyłam na wagę, gdy przed okresem ważyłam dwa kilogramy więcej. I wtedy znalazłam lekarstwo – sport, który kocham. Wiem, że by dobrze czuć się podczas treningu, muszę zapewnić sobie dobre paliwo. Bez paliwa nie pojadę, a złe paliwo sprawi, że nie pojadę zbyt daleko. Teraz jestem na etapie miłości do swojego ciała – choć wiem, że ma ono mankamenty, to naprawiać mogę je tylko świadomie. No i bez popadania w paranoję – cukier od czasu do czasu sprawia mi przyjemność i dobrze mi z tym. Dopóki nie potrzebuję go jak wody i decyduję na niego świadomie, wiem, że wszystko jest w porządku. W moim porządku. Kobiety – kochajcie się i pracujcie nad sobą, ale tylko świadomie i tylko dla zdrowia 🙂

    • Jaka inspirująca historia, brawo Ola! Nie dlatego, że schudłaś… ale niesamowite jest to, że udało Ci się znaleźć zdrowy balast. I ta akceptacja siebie takiej, jaką jesteś, mimo kilku niedociągnięć (których ja, swoją drogą, u Ciebie nie dostrzegam). Jednak żadna z nas idealna nie jest, prawda? <3 Ja też pozwalam sobie na jedzenie, które nie jest do końca zdrowe. Wolę zachować równowagę i być Klaudią, która ma boczki, więcej tam i tu, niż wrócić do momentu, w którym potrafiłam sprawdzać swój brzuch 100 razy dziennie w obawach, że w przeciągu jednej doby, mogę zamienić się w otyłego olbrzyma. Równowaga, równowaga i jeszcze raz równowaga, a oprócz niej, szczerość wobec siebie samej!

  • Jak bardzo potrzebowałam dzisiaj Twoich słów. Nic dodać nic ująć. Dziękuję <3
    I podpisuję się pod słowami Oli 🙂

    • Agnieszka, jesteśmy tak inne, a tak podobne! Ja powinnam często wracać do tego wpisu, bo mimo że potrafię o tym pisać, jestem tego wszystkiego świadoma, często zapominam tych o wartościach. Jednak każdy dzień to praca nad samą sobą i wierzę, że będzie tylko lepiej. <3 Z Tobą również!

  • To wszystko prawda, co piszesz, ale nie jestem pewna, czy bardzo zły obraz siebie można naprawić bez niczyjej pomocy. Wzorce, które kazały nam „dbać za bardzo” często pochodzą jeszcze z dzieciństwa i nie tak łatwo je zmienić.

    • Wiesz… to wszystko zależy od osoby i sytuacji, nie można generalizować, prawda? 🙂 Ja naprawdę jestem za tym, żeby korzystać z pomocy specjalistów, jeśli czujemy, że pewne sprawy nas przerastają i nie potrafimy sobie z nimi poradzić sami. To nie jest żaden wstyd, a wręcz uważam to za cholerną odwagę. Mi samej psycholog, psychoterapeuta i psychiatra nie są obcy, choć obecnie, ‚pracuję nad sobą’ na własną rękę. I nie boję się przekonywać ludzi, że o swoje wnętrze należy zadbać równie mocno, jak o ciało, o ile nie mocniej!
      Pozdrawiam Ilona! 🙂

Close